Wzdłuż życia – dribble/wiersz

Wzdłuż życia – dribble/wiersz

rzeka, życia, młodość, szczęście

Opuściłem własny chwiejny domek na ludzkiej nóżce.

Rozpostarłem ramiona wzdłuż życia, czując

poroztopową młodość.

Przeszłość przyciemniała, przyszłość stała

się fikcją, a oczy świat(ł)em.

Szłaś po drugiej stronie, prowadząc

swój smutek i brak

moich wątpliwości.

Twoje braki podążały orlego.

Zamknąłem cię głęboko w powiekach.

Nic, co chwiejne, nie jest mi obce.

6 thoughts on “Wzdłuż życia – dribble/wiersz

  1. Czytałam już wczoraj, ale nie trafiło. Może przez zmęczenie, może nieodpowiedni moment.
    Dziś spojrzałam na ten wiersz z zupełnie innej perspektywy i jest piękny.
    Kiedyś ktoś mi powiedział, że bramy nieba można przekroczyć tylko u boku ukochanej osoby.

    1. PKRopeczko,
      co do przekraczania bram niebios to można i samemu, moim zdaniem, ale ja tam nie mam pewności, czy akurat do tej bramy zostanę skierowany. A tam niżej to faktycznie lepiej we dwoje 😉 Ok, trochę żartuję, ale tylko trochę 😉
      Oczywiście, że większość ludzi pragnie miłości i w tym aspekcie nie jestem zbyt oryginalny. Jeszcze jest druga strona medalu, ale o tym opowiem, jak wrócę z Gliwic.
      Tekst napisałem na poczekaniu, potem go tylko poprawiłem. To jeden z kilku moich wierszy, które lubię i które uważam za naprawdę dobre.
      Tak czy siak, jak to mówi Dekoś, dzięki za komentarz i wizytę w ogóle.

      Pozdrówki.

  2. Oddając się życiu, wtapiając w coś co zabiera nas mamy możliwość wygładzić przeszłość. Duchy wracają tylko kiedy zamykamy się przed życiem. Zajęłam się tym fragmentem. Dobrej nocy, Antku.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *